15 49.0138 8.38624 1 1 4000 1 http://beautyblog.pl 300

Maskara i eyeliner w jednym – czy to możliwe?

Witajcie!
Ostatnio w mojej podręcznej kosmetyczce zrobiło się bardzo ciasno. Miałam w niej najróżniejsze produkty, które tak naprawdę były zbędne w trakcie dnia. Nosiłam je tak na wszelki wypadek. Skończyło się tak, że zepsułam zamek. To sprawiło, że postanowiłam zmniejszyć trochę ilość kosmetyków, które ze sobą noszę. Ale nie było to takie łatwe. Bo niby, z czego miałam zrezygnować? Okazało się, że wszystko może się przydać. Dlatego postanowiłam zainwestować w produkty, które mają funkcję 2w1.

Jednym z takich kosmetyków była „Liner Effect Mascara” od Bourjois. Kupiłam ją po przeczytaniu opisu producenta, który zapewniał, że to: „Innowacyjna maskara z elastyczną szczoteczką nowej generacji, która pozwala uzyskać efekt kreski jak po użyciu linera”. Pomyślałam, że to coś idealnego dla mnie. Nie będę musiała nosić eyelinera, bo wystarczy mi specjalny tusz. Kupiłam go. Zapłaciłam prawie 40 zł i niestety muszę przyznać, że po części straciłam te pieniądze.

Samego opakowania nie będę Wam opisywała, bo jest ono przeciętne. Prosty kształt i najbardziej tradycyjne kolory na świecie. Za to szczoteczka nie była już taka zwyczajna. Można ją podzielić na dwie strony. Po jednej są długie włoski, które służą do wydłużania rzęs. Za to małe włosie, ma pomóc w uzyskaniu podkreślenia, jak za sprawą kredki. To brzmi bardzo skomplikowanie, ale wcale takie nie jest. Na początek musicie nałożyć formułę dłuższą stroną. I w tym celu maskara się sprawdza. Kępki dalej sięgają i nie są przy tym wcale sklejone. Ale dla najlepszego efektu musiałam nakładać dwie warstwy. W kolejnym kroku powinno się użyć krótkiej strony. Też wyczesujemy rzęsy. Małe włosie miało docierać do nasady kępek i już tam zostawiać kolor, aby dawało to efekt kreski na powiece. Ale jak chyba się domyślacie, niczego takiego nie było. W rezultacie miałam po prostu pomalowane rzęsy.

Połowicznie się zawiodłam. Bo z jednej strony tusz okazał się całkiem dobry, ale żadnego eyelinera w tym nie odnalazłam. To był tylko „pic na wodę”. Koniec końców, miałam w kosmetyczce maskarę i oddzielnie kredkę.

Nie chcę Was zniechęcać do wypróbowania tego kosmetyku, ale po prostu zagranie producenta jest słabe. Przecież mógł stworzyć tusz i by było ok. A tak kombinował i wyszedł z tego bubel. Kupiłabym go ponownie, ale gdyby był o połowę tańszy (w końcu eyelinera tam nie uzyskałam). W cenie regularnej na pewno po niego nie sięgnę.

A czy Wy używałyście tej maskary? Sprawdziła się u Was, czy też nie bardzo? Koniecznie dajcie znać.

Poprzedni wpis
Sensacyjnie delikatne usta!
nanoil z witaminą c serum
Następny wpis
Serum do twarzy Nanoil. Witamina C, dzięki której pożegnałam przebarwienia!

1 Komentarz “Maskara i eyeliner w jednym – czy to możliwe?”

  1. pppaaa

    nie sprawdza sie. zalozenie dobre ale nie dziala tak jak powinno

    Odpowiedz

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Reklama

chloe